Tym razem nie będzie opowieści bez epilogu.
Bo to nie opowieść jest. Tylko rytm.

Przez jakiś czas interpretowałem poniższą pieśń, jako próbę wpasowania się /niedopasowania/ społecznego podmiotu lirycznego.
Ale wiadomo o co chodzi. Lecz tym razem nie o pieniądz.

Chodzi o pętlę, w którą każdy z nas może się złapać!

O poranku najbardziej doskwiera. W głowie to siedzi, prawie w genach.

Niczym dziura w łapciach.