Skoro mam blog, więc muszę się trochę Państwu pożalić.

Żal mi dupę ściska, ale ma prawo. Podobno jest odwieczny.
A brzmi ten żal tak:
-Ku.., trącam struny, żeby nikogo nie obudzić lub nie rozdrażnić, delikatnie, sam je ledwo słysząc. Delikatnie. A nie po to, żeby grać.

Tego się nauczyłem i od lat to robię, by podporządkować się regułom, bo policja zaraz przyjedzie. OK. Zero agresji, rozumiem, że można jakieś infradźwięki odczuć.

Abstrahując od sytuacji, bardzo żałuję – to mój blog, więc mam prawo to powiedzieć – że nie założyłem zespołu, gdy jeszcze palce mi po gryfie śmigały i miałem pełną wiedzę o nutach.

Czas stracony bezpowrotnie.