łażą mi od wczoraj po głowie dwie piosenki
ani zrzucić ani się wyzwolić
ale to nic
miną niebawem na jakiś czas
zabiję je metaliką albo slejerem

niestety nie mam wersji śpiewanych
dogrzebałem się jeno do słów

1.
WALC NIEZRÓWNOWAŻONYCH

To nic, to tylko mały skurcz
Nie patrz tak, zaraz przejdzie
Ręce, nogi pozbieram
Odpoczywam po wierszu, co wykrzywił twarz
W dziki grymas i poszedł w cholerę

Nie, nie – mylisz się
To nie strach
To nie on śpi pijany pod drzwiami
Trójkąt w okrąg wpisany na drzwiach
Za którymi ja mieszkam, za którymi mieszkamy

Jasne, przyznam ci rację
I ty rację swą masz
Mówiąc: w górę nam trzeba, w górę
Cóż, chronimy różnie, każdy swoją twarz
Przed tanią szminką, co zdziera naskórek

Budujemy – mówisz –
nowy dom
Że ręce, że serca tak młode
Na spotkanie nowym dniom
Niech już będzie, niech spuści ktoś wodę

2.
…To nic
Jedynie krótki krzyk
To nic
Jesień kłamie…

Już noc nas goni do brzegu
Zaprasza usta do ust
Nagle dotknęła ziemi
Nasza łódź….

To nic…