chciałbym zadyndać
jak chorągiew
na szlaku nowej manifestacji absurdu
być ostoją symbolu
gdy wpatrzeni we mnie
powiedzą
to nie moje chyba dziecko
jakie szczęście

jednak
ustalę swój pion
w miejscu
które nie ma znaczeń
a światło delikatnie ćmi się
przez drobne listki

i wiatr nie kąsa