
Aby w poezji móc zamknąć
doświadczenie Wieku
i nasz pojedynczy
geniusz
trzeba byłoby umieć
ogarnąć wszystko słowem
Nowym Słowem
Skąd ma Ono jednak nadejść?
Przecież nie z jednego wiersza
jednej książki jednego życia
nawet (…)
Dodaj do ulubionych:
3 bloggers like this wpis.
Ale masz tempo. Za Tobą nadążyć, to jak za Angie :)))
Idę poszukać słowa…
Mam ponad dwadzieścia lat do nadrobienia, stąd to tempo :)))
Co do słów, to poczekaj Charme, same Cię znajdą. Choć przypuszczam, że mogą być niecenzuralne. W każdym bądź razie mnie ostatnio tylko takie dopadają ;)
“Na początku było Słowo”…
No i ma Cię wśród “Znajomych” u siebie.
No i po konspirze…
DEP. No tak biblia prawi. Aczkolwiek ks. Sedlak twierdził, że na początku, to była fala elektromagnetyczna, a konkretniej, niedookreślony i nieistniejący falowo foton….:)
Oczywiście bóg go stworzył, żeby nie było, że ktoś tu ściemnia….
Konspira. Charme. Tak myślę. I tak jestem do odstrzału – tak ostatecznie – a byłaby potrzebna tylko wtedy, gdybym musiał się mieć czego wstydzić…
Dziękuję DEP.
A jak ja żem się pytała, czy zalikować, to że nieeeeeeeeeeeee… A jak Kacio, to “dziękuję”. Niesprawiedliwość wobez płci ja tu widzę, ło!
Wczoraj nie, dzisiaj tak. Bo mi się przestawiło w międzyczasie. Tobie, Charme, też dziękuję, i to bardzo, za Twe zapytanie :)
Ja to spostrzegłem na tym blogu, pewną prawidłowość, mianowicie. Gdy wypowiada się Maxcel, to jakby się odcinał od innych i ich wypowiedzi, zauważyliście, tę grubą krechę? /faja/
Też mam takie wrażenie, że czuje się ponad /faja/…
Drugi Mazowiecki, kurde…
A nawet pierwszy Mazowiecki, bo tamten tylko chciał grubą kreskę a ten ma :>
Cześć. Poker. Wiem, wdzę. Próbowałem wyciepać, ale nie znalazłem sposobu.// Gadajcie z Ignacio Riccim, skąd u niego takie wizje. Ja się z nim nie dogadam, bo po pierwsze po makaroniarsku trzeba byłoby nawijać, po drugie mam swoje odloty. Skończyłoby się pewnie pogrubieniem tej krechy. :))
Maxcel:*
Charmee ma rację, też jesteś szybki
:>
: ))))
Angi :))) Szybkość jest pojęciem względnym. Dobrze już to wiem. Swego czasu znałem kolesia, który piwo w 4 sekundy wypijał, a dwa na raz, w osiem….
Mój rekord, to jakieś dwadzieścia sekund…. Teraz, jeśli browca zmęczę w pół godziny, to bez ranigastu nie podchodź ;))
Właśnie z niesmakiem stwierdziłam, że piwo mi coś nie wchodzi. Wypiłam ledwo, ledwo niecałe 2 Pilsnery…!! co za czas/y/ !
Inna sprawa,
mam wrażenie, że piwa zepsuły sie ostatnio. Jakby robili wszystko na” jedno kopyto”. Popyt nakręca oszustwo?
:>
A poza tym to jest zimno i deszczowo; w taką pogodę to chyba tylko jakieś wyższe oktany
:)
Angi :) Pojęcie smaku piwa też jest względne… Mam taki obraz z przeszłości, gdy ciężko było jakikolwiek browar “na mieście” kupić. Mieliśmy szlak utarty, na którym była szansa trafić jakiegoś Kormorana, Juranda, Mazurskie czy Warmiaka. Któregoś dnia, na końcu szlaku, przy dworcu PKP w Olsztynie siedliśmy na murku zrezygnowani – lataliśmy tam i nazad po całym mieście bezskutecznie. Przy drugim jednak końcu murka pojawiło się trzech niemiaszków dzierżących po piwie w ręku /lampka nam zabłysła – gdzieś w pobliżu sprzedają!/. Otworzyli na naszych oczach, wzięli po łyku, parsknęli, wypluli i …. wylali!!!! Zawartość z butelek wylali! Wyobrażasz sobie?? No kurde, nawet, jak fafluny pływały, to się przez husteczkę filtruje przecie. W każdym bądź razie, o mało nie doszło do linczu…//
Maxcel, z tą ” względnością smaku piwa” to jest dość rożnie.
Pamiętam jak w latach 80ych królował u nas Wrocławski Piast i chyba nic innego nie piło się:)) Pamiętam jak chłopcy zbierali ” klepaki” kieszonkowe na skrzynkę, jak sie szło nad Odrę z gitarą lub jakimś kaseciakiem na baterie :)) I piwo to było piwo, po prostu nikt nie zastanawiał się czy dobre. Piwo i juz!
Potem , gdy zaczęły się pojawiać te różne gatunki, te różne marki , podwójnie chmielone lub te z “zagramanicy” itd , to zaczęło się rozróżnia smaki. Były dobre, nie ma co; znaleźli się amatorzy mocnych lub ( jak ja) tych lekkich.Przecież dziś są ” wierni Żubrowi” lub miłośnicy Tyskiego albo Warki Strong.
A ostatnio, wierz mi, producenci lecą w ch..wyraźnie. Moją opinię potwierdzili nasi robotnicy w szpitalu. Przystanęłam i pogadałam z nimi i takie coś było:
” pani Agnieszko,to p[iwo to wszystkie takie samE! Przestaje smakować, kurwa!”
:))
Pamiętam jak w ub roku puścili limitowaną serię Żubra.To była tzw” świeża partia” Specjalnie kupiłam starego Żubra i tego z tej specjalnej partii. Maxcel, to nie sugestia moja- wierz mi, to limitowane piwo było jakby czyściejsze, z dużą pianką, czuło się tę świeżość!
Coś w tym jest. Mówię Ci tera wakacje, naród żłopie piwsko niezależnie od pogody i , kurwa, przestali się starać, bo wiedzą, że ” i tak bydło kupi”
:))
P.S. Widziałam Twój wiersz w następnej notce, potem przeczytam dokładnie , bo długi i muszę mieć warunki do skupienia się
Masz right Angi.:** Tu się nie będę spierał. Tak naprawdę większość piw nie różni się w smaku od siebie. Może trochę odstają in minus te za zł dwadzieścia z marketów czy biedronki, bo to nawet piwem nie można nazwać. To “piwo” ma na pewno coś wspólnego z GMO…:)
Na szczęście są też i całkiem niezłe, takie z małych browarów. Niepasteryzowane.
W Olsztynie jest taki browar!..